Rynek fotowoltaiki dynamicznie się zmienia, a moc zainstalowana w polskich domach przekracza już kilkanaście gigawatów. Największą zmianą ostatnich lat jest przejście z net-meteringu na system net-billing, gdzie nadwyżki energii sprzedaje się po hurtowych cenach rynkowych. Dzięki temu znacznie bardziej opłaca się dobierać moc instalacji do rzeczywistego zużycia zamiast maksymalnie dużej.
Coraz popularniejsze stają się magazyny energii, które pozwalają zwiększyć autokonsumpcję nawet do 70-80%. Panele bifacjalne i półogniwowe osiągają sprawność powyżej 22%, co przekładając się na większą produkcję energii z tej samej powierzchni dachu. Montaż instalacji stał się szybszy dzięki systemom plug-in i mikroinwerterom dedykowanym do pojedynczych paneli. Firmy coraz częściej oferują kompleksowe pakiety zawierające pompy ciepła i ładowarki do samochodów elektrycznych.
Ulga termomodernizacyjna pozwala odliczyć do 53 tys. zł na osobę, a programy typu „Mój Prąd” nadal zwracają część kosztów. Warto pamiętać o regularnym czyszczeniu paneli i monitoringu produkcji przez aplikację mobilną. Inwestycja w fotowoltaikę zwraca się średnio po 6-8 latach, a żywotność systemów przekracza 30 lat. Rosnące ceny energii sprawiają, że własne panele słoneczne to jedna z najpewniejszych lokat kapitału. Coraz więcej osób decyduje się też na instalacje off-grid lub hybrydowe z myślą o ewentualnych przerwach w dostawach prądu.
Tak, zdecydowanie się opłaca, choć wymaga innego podejścia niż wcześniej. W net-billingu nadwyżki sprzedaje się po cenach hurtowych (średnio 0,40-0,70 zł/kWh), dlatego kluczowe jest maksymalizowanie autokonsumpcji. Dobrze zaprojektowana instalacja o mocy 80-100% rocznego zużycia, połączona z magazynem energii lub sterowaniem urządzeniami (np. grzałką wody, pompą ciepła), pozwala osiągnąć oszczędności rzędu 70-90% rachunku. Zwrot inwestycji następuje po 6-8 latach, a żywotność to ponad 30 lat.
Najlepiej dobrać moc tak, by roczna produkcja pokrywała 80-120% rzeczywistego zużycia energii. Dla domu zużywającego 4000-5000 kWh rocznie optymalna będzie instalacja 5-7 kWp. Przy net-billingu nie opłaca się znacznie przewymiarowywać systemu. Warto przeanalizować rachunki z ostatnich 12 miesięcy i uwzględnić planowane nowe urządzenia (pompa ciepła, klimatyzacja, auto elektryczne). Dobry instalator zawsze wykona dokładny audyt.
Magazyny energii stają się coraz bardziej opłacalne dzięki spadającym cenom akumulatorów litowo - żelazowo - fosforanowych (LiFePO4). Przy cenie 2500-3500 zł za 1 kWh pojemności użytecznej i wzroście autokonsumpcji z 30% do 70-80% inwestycja zwraca się po 8-10 latach. Dodatkową zaletą jest zasilanie awaryjne podczas przerw w dostawach prądu. Przy wysokich rachunkach i planach montażu pompy ciepła magazyn energii to obecnie jeden z najlepszych dodatków.
Najpopularniejsze programy to „Mój Prąd 6.0” (do 20-30 tys. zł zwrotu w zależności od komponentów), „Czyste Powietrze” (dla osób wymieniających źródło ciepła) oraz lokalne programy gminne. Dodatkowo obowiązuje ulga termomodernizacyjna – odliczenie do 53 tys. zł na osobę od podstawy opodatkowania. Część banków oferuje preferencyjne kredyty z oprocentowaniem poniżej 4%. Łączne wsparcie może pokryć nawet 50-60% kosztów inwestycji.
Kompletna instalacja 6 kWp z montażem kosztuje 24-32 tys. zł (4000-5300 zł/kWp). W cenę wchodzą panele 420-450 W, falownik hybrydowy, zabezpieczenia i montaż. Z dotacją „Mój Prąd” cena spada do 15-20 tys. zł. Dodatkowy magazyn 10 kWh to koszt 25-35 tys. zł. Najtańsze oferty zaczynają się od 3600 zł/kWp, ale warto dopłacić za lepszą jakość.
Monokrystaliczne mają wyższą sprawność (21-23%) i lepszą wydajność przy słabym świetle oraz wyższą odporność na wysoką temperaturę. Polikrystaliczne są tańsze o 10-15%, ale mają sprawność 17-19%. W praktyce różnica w rocznej produkcji wynosi 8-12% na korzyść mono. Przy ograniczonej powierzchni dachu zawsze wybieramy monokrystaliczne. Przy dużym dachu i niskim budżecie polikrystaliczne nadal się bronią.